To miejsce znajduje się na terenie Fortu Mokotów — wśród zieleni i ceglanej architektury działa instytucja promująca fotografię współczesną. Oprócz galerii znajduje się tam także czytelnia z wyjątkową selekcją książek fotograficznych, m.in. wydawnictw takich jak Aperture, Verlag czy mój ukochany Steidl.

Wiem, że Instytut zmienia obecnie lokalizację, ale nadal pozostaje w obrębie fortów. Już 22 kwietnia otwiera się nowa siedziba, a wraz z nią dwie wystawy — na pewno się na nie wybiorę.

To instytucja publiczna przy ulicy Karowej, blisko Instytutu Socjologii, na którym studiowałam — dlatego mam do tego miejsca duży sentyment.

W DSH, oprócz świetnych wystaw fotograficznych, organizowane są spotkania z fotografami oraz pokazy filmowe. Program wydarzeń towarzyszących zawsze można znaleźć na stronie instytucji.

Wystawy, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to m.in. prace Wojciech Plewiński („Pozowane, podpatrzone”), „Miasto-widzenie” — fotografie architektury autorstwa Czesława Olszewskiego oraz wystawa zbiorowa „Ostrzej widzieć”, prezentująca około dwustu zdjęć wybitnych fotoreporterów współpracujących z czasopismem studenckim „itd”.

To miejsce często odwiedzam przy okazji spacerów po ulicy Chłodnej, którą bardzo lubię. Fundacja, oprócz wystaw, prowadzi także cyfrowe archiwum twórczości wybitnych polskich fotografów.

To świetna przestrzeń, żeby zobaczyć fotografię w szerszym kontekście — nie tylko jako pojedyncze obrazy, ale jako część historii i kultury wizualnej.